Ostatnimi dniami na portalu arcana.pl ukazał się wywiad Pana prof. Andrzeja Nowaka z prezesem PIS-u Jarosławem Kaczyńskim. Uważam, że jest to wywiad na tyle ciekawy, że Pan Jarosław w tym wywiadzie po raz kolejny opowiada o rzekomych ostatnich dniach życia swojego brata i kontaktach z nim w tym czasie. Prezes Kaczyński opowiada m. in. o czwartku 8 kwietnia 2010r. .Ze jego słów okazuje się, że Pan Prezydent udaje się niespodziewanie, nieoczekiwanie i spontanicznie do Wilna, aby podziękować Pani Prezydent Litwy za jej odmowę wyjazdu na bardzo ważny szczyt państw w Pradze, delegując na ten szczyt Premiera. Pani Dalia Grybauskaite nie pojechała tam tylko dlatego, że nie zaproszono Prezydenta Kaczyńskiego i ........naturalnego gospodarza tego szczytu prezydenta Czech Vaclava Klausa!!! Bardzo dziwne. W Pradze tego dnia odbywały się prawdopodobnie ustalenia dotyczące nowego podziału wpływów na świecie i relacji międzypaństwowych. Byli tam Prezydenci USA i Francji. Moim zdaniem nieobecność pomimo zaproszenia Prezydent Litwy w Pradze można by uznać w normalnych warunkach jako skrajną nieodpowiedzialność, bo co innego być na miejscu i trzymać rękę na pulsie, a co innego wysłuchać tylko relacji bardzo wysokiego, choć niższego od siebie rangą urzędnika państwowego.

   Bardzo dziwna jest też spontaniczność Prezydenta Kaczyńskiego wynikająca z tej wizyty. Otóż cały czas próbuje nam się przedstawiać jak to pieczołowicie muszą być planowane wizyty głowy państwa, jak trzeba rezerwować samolot dużo wczesniej, jak pomiędzy kancelarią Prezydenta a Ministerstwem Spraw Zagranicznych musi "krążyć szereg oficjanych pism", aby do takiej wizyty mogłoby dojść. Nie mówię już tutaj o logistyce, o ochronie BOR-u, która musi towarzyszyć takiej wyprawie. To planuje się dużo, dużo wczesniej. jest więc to kolejna dziwna sprawa.

  Kolejną zagadkę stanowi rzekomy brak wiedzy Pana Jarosława odnośnie lotu 10 kwietnia samolotem Prezydenta do Smoleńska. Brat prezydenta  jest przekonany, że Lech pojedzie 9 kwietnia oficjalnym pociągiem z delegacją "Rodzin katyńskich".  Co ciekawe jeszcze niedawno krążyły takie pogłoski, że sam pan Jarosław był uwzględniony w rezerwacji miejsc w rządowym samolocie do  Smoleńska, którego wylot planowano wcześnie rano w pamiętną kwietniową sobotę i nigdy prezes PIS-u tego nie zdementował. Wręcz przeciwnie wypowiadał się, że owszem planował lecieć, ale ze względu na zdrowie matki musiał zostać w Warszawie. We wspomnianym przeze mnie wywiadzie z jego wypowiedzi wygląda na to, że w ogóle nie było takiej opcji.

  Nie spotkałem się też jeszcze z zaprzeczeniem argumentu za lotem 10 kwietnia, a nie jazdą pociągiem do Katynia 9 kwietnia. Rzekomo spowodowane do było właśnie wizytą Prezydenta Kaczyńskiego w Wilnie. Otóż przypomnę, że powrót z Litwy planowany był na czwartek 8 kwietnia wieczorem, a wyjazd pociągu w piątek 9 kwietnia w godzinach rannych. Nie byłoby więc moim zdaniem większych przeszkód, Prezydent Kaczyński miałby w  takim pociągu pewnie jakąś "salonkę" i mógłby pewnie tam normalnie pracować. Dziwne są więc kolejne argumenty Pana Jarosława.

  Wizyta Prezydenta Lecha kaczyńskiego w Wilnie to wydarzenie pewne i dokumentalnie udowodnione. Prezydent rozmawiał z Panią Grybauskaite o pisowni polskich nazwisk, o rzekomym gazociągu z Polski na Litwę, wystąpili wspólnie na konferencji prasowej, po czym Prezydent Polski odjechał w pośpiechu kolumną samochodów, nie zatrzymująć się mimo próźb dziennikarzy. I ślad po Prezydencie zaginął.

  Od momentu odjazdu spod siedziby spotkania z prezydent Litwy nie mamy żadnych materialnych dowodów na ślady funkcjonowania w życiu ziemskim Lecha Kaczyńskiego. Są rzekomo świadkowie, którzy rozmawiali z Prezydentem w czasie od popołudnia 8 kwietnia 2010r do poranka 10 kwietnia 2010r., ale w moim przekonaniu to nie wystarczy by uznać to, że Prezydent obecny był w przestrzeni publicznej w tym czasie. Potrzebny nam jest dowód  materialny. Czy to z monitoringu z pałacu, czy z monitoringu z Okęcia(który podobno nie działał, czy był zepsuty?), jakieś zdjęcie, nagranie, coś co by było nie do podważenia. Mamy co prawda zdjęcie z Okęcia wykonane telefonem Blachberry, na którym widzimy lotnisko, tupolewa, jakąś kolumnę rządowych samochodów, ale nie widzimy Prezydenta Kaczyńskiego.

   Apeluję więc jeżeli jest jakiś wiarygodny materialny dowód z Prezydentem Kaczyńskim obecnym w przestrzeni publicznej od popołudnia 8 kwietnia 2010r, do poranka 10 kwietnia 2010r. prosiłbym o publikację takiego dowodu. Myślę, że trzebaby było to zrobić, aby uciąć wszelkie spekulacje i dywagacje, a także aby wiedzieć dokładnie kiedy "tragedia smoleńska" się zaczęła.

Wywiad na portalu arcana.pl:

http://www.portal.arcana.pl/Kaczynski-cala-ta-opowiesc-o-winie-polskiego-prezydenta-byla-juz-z-gory-przygotowana,1295.html#post